Okolice Szczecina

Tajemnice Hinzendorf zwanego Sownem oraz Friedrichswalde zwanego Podlesiem

Sowno to niewielka wieś w powiecie stargardzkim położona wśród lasów Puszczy Goleniowskiej w pobliżu Iny. W południowej części wsi znajduje się stara osada Podlesie, która była niegdyś rezydencją myśliwską książąt pomorskich.[1] To właśnie w miejscu byłej siedziby książęcej stoi dziś neogotycki kościół Kościół św. Marii Magdaleny kryjący w swoim wnętrzu bardzo ciekawe eksponaty.

 

Tablica nagrobna Mikołaja HinzeZaraz po wejściu do kościoła natkniemy się w jego kruchcie na tablicę nagrobną książęcego błazna Mikołaja Hinze. Na płycie dostrzeżemy odzianego w bogato zdobiony kaftan mężczyznę, który patrzy się na nas podnosząc ku górze wskazujący palec lewej ręki, w drugiej ręce dzierżąc… kiełbasę? Tak, zgadza się! Jest to kiełbasa zaiste, a związana jest z nią pewna historia.

 

Książę szczeciński Jan Fryderyk słynął z zamiłowania do rozrywkowego i dość wystawnego życia, które wiódł wraz ze swoją o prawie 20 lat młodszą małżonką Erdmutą. Kimże byłby rozrywkowy książę bez odpowiedniej rezydencji myśliwskiej? Taką właśnie siedzibę wybudował Książę w otoczeniu lasów goleniowskich. Friedrichswalde, bo tak nazwano siedzibę na cześć Księcia, było ogromnym pałacem mogącym pomieścić 300 ludzi. Obiekt posiadał własny akwedukt doprowadzający wodę z Iny. Były tu wspaniałe  ogrody warzywne i owocowe z fontanną. Kompleks posiadał własną kuźnię, pralnię, piekarnię, pracownie kołodziejskie i krawieckie. Wszystkie pokoje wyposażone były w piece, a o całość dbała liczna służba zatrudniona w posiadłości. Jan Fryderyk przyjmował tu wielu zagranicznych gości, m.in. elektora brandenburskiego Jana Jerzego, na którego życzenie wybudował specjalny pomost, po którym elektor mógł wjechać na koniu bezpośrednio do swojej komnaty na pierwszym piętrze.[2] Przy rezydencji znajdowała się również kaplica, w której przed każdym polowaniem odprawiane były nabożeństwa.

 

Udając się na jedno z takich polowań, Książę napotkał na swojej drodze małego pastuszka gęsi. Chłopczyk rozbawił Księcia, gdyż koniecznie chcąc zobaczyć książęcy orszak i będąc jednocześnie w obowiązku pilnowania gęsi, przywiązał sobie je do pasa tak aby mu nie pouciekały. Tym małym gęsiarkiem był właśnie Mikołaj Hinze, który spogląda na nas poważnie z nagrobnej płyty.

 

Mały chłopiec ujął Księcia na tyle, że władca pomorski wziął go na swój dwór jako błazna.  Przez kolejne 20 lat Mikołaj był oddanym sługą i cieszył się ogromną sympatią Jana Fryderyka. Książę wynagrodził Mikołajowi jego posługi  nadaniem mu jego rodzinnej wsi, która na cześć błazna została nazwana Hinzendorfem (dzisiejsze Sowno).

 

Niestety pewnego razu Książę poważnie się rozchorował, a Mikołaj zasłyszawszy jakieś ludowe zabobony, że uzdrowić taką chorobę można jedynie poprzez przestrach, postanowił pomóc swojemu chlebodawcy. Pewnego dnia, gdy Jan Fryderyk przechadzał się po moście nad fosą, błazen wepchnął go do zimnej wody. Taka zuchwałość wobec Księcia nie mogła ujść słudze płazem i dlatego Jan Fryderyk wytoczył mu proces. Mikołaj Hinze został skazany na śmierć poprzez ścięcie mieczem. Jednak Książę wcale nie zamierzał wykonać wyroku, a jedynie zadrwić z wesołka. Dlatego zamiast miecza kat do „ścięcia” miał użyć kiełbasy. W dniu egzekucji niczego nie przeczuwający Mikołaj posłusznie położył głowę na pniu. Kat zamachnął się kiełbasą i uderzył nią w kark skazańca. Nikomu jednak nie było do śmiechu, gdy okazało się, że z całego tego stresu nieszczęsny błazen wyzionął ducha.

Wnętrze kościoła w Sownie

Po nieudanym żarcie Książę odczuwał ogromne wyrzuty sumienia z powodu śmierci oddanego i lubianego przez niego sługi. W poczuciu winy polecił przewieźć ciało do rodzinnej wsi Mikołaja, gdzie odbyła się uroczysta ceremonia pogrzebowa.[3] Na grobie błazna Jan Fryderyk polecił postawić ogromny kamień upamiętniający wiernego sługę. Płytę nagrobną obiega łacińska inskrypcja: „Oto głowa Hinziusa ręką żartobliwą w sposób niezwykły życia pozbawiona”. Gdy w XIX wieku wybudowano nowy kościół, płytę nagrobną przeniesiono do jego kruchty, w której znajduje się do dziś.[4] Sam Książę zmarł rok po śmierci swojego ulubionego błazna.

 

Ołtarz i ambona wewnątrz kościoła w SownieKolejnymi bardzo ciekawymi eksponatami są ołtarz oraz ambona, które według legendy wyrzeźbił sam stryj Jana Fryderyka – Barnim XI zwany Starym.

 

W centralnej części renesansowego ołtarza widoczna jest scena Ostatniej Wieczerzy, a otaczają ją sceny Męki Pańskiej. Zauważymy tu m.in. biczowanie, modlitwę w Ogrójcu, sąd Piłata czy też pocałunek Judasza. Pod spodem, w predelli widoczna scena złożenia Jezusa do grobu, a także podobizny elektora saskiego Jana Fryderyka oraz Marcina Lutra. W oryginale oba wizerunki znajdowały się na szczycie ołtarza. Po lewej stronie widoczna scena Ukrzyżowania, po prawej – Zmartwychwstania.

 

Płaskorzeźba ambony w Sownie przedstawiająca przypowieść o bogaczu i ŁazarzuRównie bogato zdobiona ambona przedstawia m.in. ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Jezusa. Na balustradzie kolorowe płaskorzeźby opowiadają przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Na jednej z nich widzimy bogacza ucztującego przy suto zastawionym stole, podczas gdy pod schodami jego domu kona żebrak. Druga przedstawia obu bohaterów w pośmiertnej rzeczywistości, gdzie cierpiący katusze w piekielnej otchłani bogacz prosi o litość Abrahama trzymającego na swoim łonie Łazarza.

 

Choć jako autorów ołtarza podaje się snycerzy norymberskich – Petera Schulza oraz Hansa Paissera– bardzo możliwe, że sam Książę Barnim miał swój udział w tym dziele, gdyż znane było jego zamiłowanie do snycerstwa oraz mechaniki precyzyjnej.[5]

 

Pierwotnie ołtarz i ambona zdobiły wnętrze kaplicy nieistniejącej już siedziby książęcej Oderburg. Podmiejski zamek powstał w miejscu byłego zakonu kartuzów, który w 1360 roku ufundował Barnim III. Po reformacji dobra kartuzów przeszły w ręce książąt, a Barnim XI przebudował stary klasztor na renesansową rezydencję. [6] Syn Anny Jagiellonki i Bogusława X, pomimo że był dobrym władcą, nie przepadał za tą rolą. Dlatego gdy synowie jego zmarłego bratanka – Filipa I wołogoskiego – byli już w odpowiednim wieku aby przejąć władzę, Książę Barnim XI chętnie abdykował na rzecz młodych książąt. Na „emeryturze” Książę osiadł na stałe w nadodrzańskim zamku i tam oddawał się swoim pasjom, do których należało rzeźbienie w drewnie.

 

Po śmierci Barnima XI zamek Oderburg znacznie podupadł, a Jan Fryderyk polecił przenieść najcenniejsze wyposażenie do odbudowanego po pożarze zamku w Szczecinie. Ołtarz trafił na krótko do kościoła Mariackiego[7] stanowiącego wówczas bardzo ważną świątynię w mieście, w której odbywały się książęce pochówki. Dzisiaj kościół nie istnieje, a w jego miejscu stoi obecne Liceum Ogólnokształcące nr IX.

Zbierając wyposażenie do swojej rezydencji myśliwskiej, Książę przeniósł ołtarz Barnima XI ze Szczecina, oraz ambonę z Oderburga do świątyni przy Friedrichswalde. Po śmierci Jana Fryderyka rezydencja służyła jego następcom. Niestety podczas wojny trzydziestoletniej uległa zniszczeniom i ocalała jedynie świątynia, z której zaczęli korzystać mieszkańcy Sowna, gdyż kościół w Sownie również został zniszczony. Następnie ołtarz został wypożyczony przez ostatniego z Gryfitów – Bogusława XIV – do Stargardu, gdzie również zmagano się ze zniszczeniami wojennymi.

 

Neogotycki kościół w Sownie.W 1661 roku ołtarz wrócił do Sowna. Stara świątynia Friedrichswalde została rozebrana ze względu na swój zły stan i mieszkańcy wznieśli nową świątynię, gdzie umieszczono ołtarz wraz z amboną. Już w połowie XIX wieku kościół groził zawaleniem i gdy w 1880 roku podjęto decyzję o budowie nowego, ołtarz wraz z amboną zdemontowano i rozebrano na części, które składowane były przez 10 lat na strychu szkoły. Gdy nowy kościół oddano do użytku, ołtarz został ponownie złożony.[8]  Niestety część jego elementów poginęła, a przy okazji renowacji poddano go kilku nieudanym przeróbkom.

 

W 2009 roku ołtarz po raz kolejny przeszedł renowację[9] i dziś mieszkańcy Sowna przeżywają istne oblężenie turystów, którzy chcą obejrzeć legendarne dzieło Barnima XI.

 

Jeśli chcemy zwiedzić kościół musimy wcześniej umówić się z Panią Sołtys lub też przemiłą Panią Katechetką, które mogą udostępnić zabytek do zwiedzania. Przy kościele, nie ma bowiem plebani ani urzędującego proboszcza i kościół otwierany jest tylko w porze mszy.

 

Agata Stankiewicz, 2012r.



[1] Bogdan Kucharski, Ziemia Szczecińska Szlaki Piesze, Poznań 1988, Wydawnictwo Poznańskie, s.159.
[2] Zygmunt Boras, Książęta Pomorza Zachodniego, Poznań 1978, Wydawnictwo Poznańskie, s. 246.
[3] Ibid.
[4] Janina Kochanowska, Tajemnice Pomorza, Szczecin 2004, Oficyna In Plus, s. 38.
[5] Michał Rembas, Zachodniopomorskie tajemnice, Szczecin 2011, Walkowska Wydawnictwo / JEŻ, s. 20.
[6] Janina Kochanowska, Tajemnice Pomorza, Szczecin 2004, Oficyna In Plus, s. 38.
[7] Ibid.
[8] Ibid.
[9] Michał Rembas, Zachodniopomorskie tajemnice, Szczecin 2011, Walkowska Wydawnictwo / JEŻ, s. 20.
 
 
 

Wyświetl większą mapę

Dodatkowe informacje